Stop przeziębieniom jesienią! Walka o lepszą odporność!

Stop przeziębieniom jesienią! Walka o lepszą odporność!
Doczekaliśmy się jesieni. Jedni lubią ją bardziej, drudzy mniej. Ale jak to zwykle bywa, wraz z tą porą roku łatwiej o przeziębienia, stany podgorączkowe, gorsze samopoczucie, choroby. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tak się dzieje i jak temu zapobiec bez użycia leków? Wystarczy zmienić delikatnie środowisko wokół siebie, zadbać o odpowiednie żywienie i o „swoje bakterie”. Co macie przez to rozumieć? Już wyjaśniam.

Podstawowym czynnikiem zmniejszenia występowania reakcji alergicznych, przeziębień czy chorób jest dieta, która zapewni rozwój i właściwą pracę mikrobów urzędujących w przewodzie pokarmowym. Już od najmłodszych lat należy zadbać o prawidłowe żywienie, ponieważ ma ono ogromny wpływ na rozwój mikrobów w rozwijającym się układzie odpornościowym. Najlepszym posiłkiem dla dziecka jest na początku mleko matki. Zawiera ono oligosacharydy (MAC) ludzkiego mleka stanowiące super odżywczy pokarm dla mikrobów, a więc świetnie kształtujący mikroflorę malucha. Nie wynaleziono jeszcze takiego proszku, substytutu, alternatywy, które w pełni dostarczyłoby taką ilość MAC, jaką zawiera mleko matki. Jeśli więc możecie karmić dziecko mlekiem z piersi, róbcie to tak długo, jak się da! Jeśli macie problemy z oddawaniem mleka, zachęcam do skontaktowania się z konsultantkami laktacyjnymi (tak, istnieje takie coś!).

No, ale co zrobić, kiedy już nasza mikroflora jest w pełni wykształcona i nadal walczymy z częstymi infekcjami?

Istnieją cztery podstawowe założenia diety, które odżywią Waszą mikroflorę, czyli poprawią nie tylko odporność, ale także trawienie.

1. Pokarmy bogate w MAC - oligosacharydy (czyli węglowodany). Nie mówię tu, że macie jeść do każdego posiłku węglowodany. Jeśli śledzicie mój blog to wiecie, że stosuję zasadę carb cycling. I to też znakomicie zdaje egzamin. Najlepszym źródłem oligosacharydów są takie produkty jak: owoce, warzywa, kasze, czyli produkty bogate w błonnik.
2. Dla niektórych może być to dość bolesna informacja, ale kolejne założenie to ograniczenie spożycia mięsa. Oczywiście nie oznacza to całkowitej eliminacji, ale polecam jeść je max 3 razy w tygodniu. Regularni mięsożercy zwykle mają wyższy poziom TMAO (tlenku trimetyloaminy) niż weganie. Zwiększa on ryzyko zawału serca, udaru mózgu i innych schorzeń sercowo-naczyniowych.
3. Ograniczenie spożycia tłuszczów nasyconych. Dieta bogata w tego typu tłuszcz powoduje rozwój bakterii zwanych patobiontami, które mogą wywoływać lub pogłębiać stan zapalny. Lepiej postawcie na tłuszcze z awokado, oliwy z oliwek czy orzechów.
4. Spożywanie probiotyków, czyli gotowych kultur bakterii. Jeśli nie jesteście pewni, jakie probiotyki działają na Was najlepiej, skonsultujcie się z dietetykiem klinicznym, lekarzem. Ale uwaga! Może być to metoda prób i błędów, ponieważ to Wasz organizm sam Wam powie, co jest dla niego najlepsze. Ten proces wymaga czasu, ale uwierzcie mi, że warto!

Czas na kilka słów o środowisku.
Obecnie żyjemy w coraz bardziej sterylnych warunkach i wielu mogłoby pomyśleć, że to najlepsze rozwiązanie pozbycia się groźnych bakterii. Ale co z tymi, które ochraniają nas przed złymi mikrobami? Bez nich nawet mały brud, roztocza czy zarazki mogą spowodować infekcję. Dlatego najpierw zadbajcie o te dobre stworzonka.
Fajnym rozwiązaniem jest posiadanie zwierzaka. Na przykład pies może okazać się strzałem w dziesiątkę, gdyż jest świetnym źródłem mikrobów. Zbiera je z różnych miejsc i przynosi do domu. Wącha wszystko, wsadza nos w błoto, a potem biegnie Was polizać. I nic w tym groźnego, jeśli zwierzę jest regularnie badane i jest okazem zdrowia.
Kolejna rada to zmiana produktów do czyszczenia mieszkań. Stosowanie mniej toksycznych związków, np. octu, mydła kastylijskiego (mydło wykonywane z oliwy, oleju palmowego i kokosowego) czy soku z cytryny zwiększy kontakt z mikrobami środowiskowymi i może obniżyć ryzyko atakowania przez układ odpornościowy niewłaściwych wrogów.
I taka rada dla wszystkich mam: koniec z wyparzaniem smoczka! Wystarczy wyczyścić go własną śliną. Badania pokazały, że maluchy, których rodzice czyszczą smoki wodą, cierpią częściej na egzemę, podrażnienia skóry i jej stany zapalne.

Jest jeszcze mnóstwo metod na wzmocnienie własnej odporności, ale myślę, że te, które podałam, są wystarczające i łatwo będzie Wam je wdrożyć w życie. Powiedzcie stop chorobie i alergii. Zacznijcie jesień pełni energii i mocy do działania!

Informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Rozumiem, zamknij

best email marketing powered by FreshMail